Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klatka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klatka. Pokaż wszystkie posty

2007-06-14

1 czerwca - Dzień dziecka

Przyszła wreszcie klatka. Jest wielka, ale dzięki temu, że składana, pudło jest płaskie.
Fretkom skończył się tygodniowy okres kwarantanny, od razu po pracy Luźny zapakował maluchy do transporterka (od dziś używamy go tylko w takiej roli) i przyjechał po mnie, a potem razem do weterynarza na szczepienie.
Na szczęście kolejka nie była długa - w gabinecie była jedna fretka i przed nami w kolejce jeszcze jedna. W miarę szybko to na szczęście poszło.
U lekarza nasze żywiołki nie ujawniły swej prawdziwej natury - zaczęliśmy podejrzewać, że ktoś je podmienił, bo normalnie zmieniły się w aniołki. I na zastrzyku były takie dzielne - denerwował je sam fakt unieruchomienia, igła nie zrobiła na nich większego wrażenia.
A to nie koniec niespodzianek, bo z wizytą przyjechali "chrzestni" maluchów.
Tutaj na szczęście diabełki pokazały swoją prawdziwą naturę - były wszędzie, kupkę robiły wszędzie, po prostu zachowywały się jak u siebie.
No i ugryzły ciocię w nos.


W końcu zmęczone tymi harcami, obwąchiwaniem nowego obuwia i zaczepianiem gości zasnęły w swojej nowej klatce.
A my się wtedy urwaliśmy na lody do Arkad. Cukierkowy wygląd aż do przesytu, na szczęście lody pozostały w dobrym "bartonowskim" stylu - pyyycha.
Goście pojechali, a my dalej użeraliśmy się z eksplorującymi zakamarki nowej chałupki fretami.

29 maja - I najlepiej żeby ten domek miał piętra

Rano z pracy zrobiłam przelew za klatkę i zaczęłam kombinować, jak mogę przesłać potwierdzenie złożenia przelewu. Najpierw posiłkowałam się print screenem, a potem oświeciło mnie, że przecież mam wirtualną drukarkę PDF i mogę sobie stworzyć taki pliczek potwierdzający transakcję. Wysłałam go czym prędzej do sklepu zacierając ręce z radości, że maluchom nie będzie już ciasno.

Popołudniu z tej radości wymyśliliśmy, żeby im zrobić drugie piętro z położonej i przytrzaśniętej górną częścią transporterka szmatki. Są zdziwione i siedzą tam tylko chwilę, a potem lądują w kuwecie.