Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psoty. Pokaż wszystkie posty

2011-11-03

Akompaniament

Luźny śpiewa
Mój przyjacielu, byłeś mi naprawdę bliski
i w tej wymownej pauzie słyszymy wymowne BRZDĘK - któryś z futrzaków próbuje otworzyć łazienkowy kubeł
Mój przyjacieluuuuu, byłeś mi jaaaak braaat
BRZDĘK
Dałem Ci wiarę
BRZDĘK
Dałem Ci spokój
BRZDĘK
Dałem gitarę, dałem samochód
Żonyyyy nie dałeeeeem
BRZDĘK
Żonę wziąłeś sobie sam
BRZDĘK, BRZDĘK, BRZDĘK

Do kubła dostać się nie sposób, bo został sprytnie przeze mnie umieszczony pod wiszącym pojemnikiem na szczotkę wucetową. Freciak w końcu zrezygnował, Luźny zrezygnował także ze śpiewów.
Pytanie brzmi - to był akompaniament, próba zagłuszenia czy po prostu "niewinna", frecia zabawa?

2008-09-10

Kataklizm(y)

Przyroda na świecie odpuściła, w kraju dokonała wielu zniszczeń, o których było głośno, ale wydawało się, że żywioł został zażegnany. Nic bardziej mylnego. Oto nastąpiły razem i uderzyły ze zdwojoną siłą: huragan Moment i tornado Zaraz. Prosto w naszą chatynkę. A wydawało się, że będzie nieszkodliwie.
Luźny bawił wówczas na Mazurach, a ja postanowiłam wyrwać się na dwa dni w miejsce, gdzie cywilizacja nie dochodzi (no zaszyć się w lesie po prostu). Frety są duże, odpowiedzialne, potrafią gospodarować jedzeniem i na pewno poradzą sobie przez 36 godz. naszej niebytności - nieraz zresztą zostawały same na dobę lub trochę dłużej.
Nie przewidziałam tylko jednego. Zostawione same sobie zaczną ewoluować w potężne żywioły, zaczną wykształcać w sobie funkcje dotychczas przez nas tłumione, będą próbowały wszystkiego, na co im nie pozwalamy.
Luźny wrócił pierwszy. Maluchy były bardzo szczęśliwe, że go ujrzały. On też był... szczę-śli-wy. Że zobaczył po tygodniowej nieobecności te koralikowe oczęta. Mniej szczęśliwy, kiedy wzrok przyzwyczaił się do ciemności, a w ogóle nieszczęśliwy i wkurzony, kiedy zapalił światło. Zanim chwycił za miotłę zrobił pamiątkową foteczkę.

Młode huragany zdobyły sprawności:
  • wspinacza (weszły na biurka, ot przez stolik, który dotychczas był za wysoki),
  • szperacza (postrącały wszystko, co się tylko dało),
  • strzelca (zeżarły naboje do pióra, skutkiem czego były czarne efekty przemiany materii),
  • białego ząbka (dorwały się do swojej pasty do zębów, skonsumowały, skutkiem czego były białe efekty przemiany materii).
Nie powiodło się im (całe szczęście) odpalenie kompów, bo być może nie mielibyśmy teraz żadnych danych.

2008-04-11

Mea culpa i chłopaków pomysłowość

Pomysłowość to dość optymistyczne stwierdzenie, należałoby raczej napisać całkowity brak instynktu samozachowawczego albo coś w tym guście, tylko że to trochę za długo.
Od trzech dni przeczesujemy chatę w poszukiwaniu baterii do aparatu. Wsiorbało, nie ma, pogodziliśmy się już nawet, że trzeba kupić nową. Ale wczoraj jeszcze miałam nadzieję i z tą nadzieją zerknęłam do mojego pudła pełnego skarbów i precjozów dekupażowych. Niestety zguby tam nie było.
A dziś rano (? a może nie rano tylko w nocy) dzieci wynalazły sobie zabawkę. Ściągnęły jedną buteleczkę, o które zapomniałam. Ściągnęły i zaczęły ją wesoło turlać i nadryzać, i drapać, i turlać... Tuż przed wyjściem do pracy podniosłam Momenta, a on... cały posklejany. Lepią mu się łapki, pyszczek, wąsy. Patrzę na butelkę - mój crackle do spękań. Śmierdzący jak jasna cholera. No to cap zwierzaka za grzbiet i do miski z wodą, ten nie chce, to ja na siebie ubieram raz-dwa sweter domowy, żeby bluzka pracowa nie ucierpiała na spotkaniu z sierściuchem. Moment do miski i myju-myju. Ależ się wyrywał, buntował, denerwował, drapał i gryzł. Z odsieczą przybył Luźny, bo sama bym chyba rady młodemu nie dała. Doprowadziliśmy bestię do jakotakiego wyglądu i z duszą na ramieniu (oraz spóźnieni jakiś kwadrans) polecieliśmy do pracy.
Wracam z pracy - a ci jakby nigdy nic leżą sobie na balkonie. W sumie nie wiem co robili, ale jak mnie tylko zobaczyli (ups, raczej usłyszeli, bo to ślepaki przecież) zwiali czym prędzej pod skrzynki. Ważne, że chwilę potem harcowali w najlepsze, znaczy się wszystko z nimi OK.