Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimno. Pokaż wszystkie posty
2011-01-09
2010-12-30
Czy fretki lubią zimę?
Odpowiedzieć na to pytanie należałoby chyba "nie wiemy, bo nigdy nie pytaliśmy, a one nic nam nie mówią", ale ponieważ to ogólnie małomówne stworzenia, spróbujemy odpowiedzieć za nie.
Tak - bo można dłuuugo spać, a przecież freciory to śpiochy jakich mało. Obecnie przesypiają jakieś 20-22 godz. na dobę. Budzą się o poranku na śniadanie, potem zwykle na przemian: Zaraz biega, Moment i Chwila śpią, Moment... chadza (bo on raczej nie biega) - śpią Zaraz i Chwila, Chwila wydrepce ze skryjówki - chłopaki śpią. I druga wspólna pobudka na kolację. No czasem jeszcze zdarza się im się tuż przed naszym położeniem się spać trochę zaszaleć, ale wszystkie te pobudki zebrane razem to góra te 4 godziny na dobę. (Oho, właśnie wstała Chwila - podejrzewam, że niebawem wstaną też chłopy, wszak głód to dobry budzik).
Tak - bo na balkonie jest taki przemiły chłodek. Niestety balkon udostępniamy im tylko wtedy, gdy nas nie ma w domu, bo jak tu siedzieć przy otwartych oknach, kiedy na dworze minus 10 stopni?
Nie - bo w domu jest za ciepło. My i tak nie należymy do zmarzluchów i kaloryfery są albo zakręcone, albo odkręcone do połowy, ale mieszkanie w bloku ma tę wadę/zaletę, że grzeją nas sąsiedzi (i rury w łazience, których wyłączyć się nie da).
Tak - bo śnieg jest zabawny, co prawda Chwila go jeszcze nigdy w życiu nie widziała (ciągle nie odrosła jej sierść na brzuchu po sterylizacji), ale po zachowaniu chłopaków możemy uznać, że frety śnieg lubią. Tylko nie w nadmiarze. Po 15 minutach przedzierania się przez zaspy i rycia ryjkami w świeżym śniegu, maluchy domagają się brania na ręce, wkładania pod kurtkę i generalnie ogrzewania. Co prawda tegoroczne śniegowe harce w wykonaniu Zaraza i Momenta są nieco stonowane, co unaocznia nam, że zwierzaki już dorosły. Aż nie możemy się doczekać, jak zareaguje dziewczynka :)
Nie - bo rzadko zdarzają się nam spacery. Jak już wrócimy do domu, to naprawdę ciężko nam się zebrać, żeby opuścić ciepłe kąty i wyjść na ten mróz. Zwierzaki więc bawią się zwykle w domu (te max. 4 h ich dziennej aktywności).
W ogólnym rozrachunku - zima jest fajna!
***UPDATE***
Pierwszy zimowy spacer już za Chwilą. Najpierw nie wiedziała o co chodzi, potem zlękniona wychodziła tylko na sekundę z kontenerka, a w końcu brykała w najlepsze i chowała się pod śniegiem, więc było trochę stresu, żeby się gdzieś do jakiejś nory nie wpakowała śpiącemu krecikowi czy innej myszy.
Tak - bo można dłuuugo spać, a przecież freciory to śpiochy jakich mało. Obecnie przesypiają jakieś 20-22 godz. na dobę. Budzą się o poranku na śniadanie, potem zwykle na przemian: Zaraz biega, Moment i Chwila śpią, Moment... chadza (bo on raczej nie biega) - śpią Zaraz i Chwila, Chwila wydrepce ze skryjówki - chłopaki śpią. I druga wspólna pobudka na kolację. No czasem jeszcze zdarza się im się tuż przed naszym położeniem się spać trochę zaszaleć, ale wszystkie te pobudki zebrane razem to góra te 4 godziny na dobę. (Oho, właśnie wstała Chwila - podejrzewam, że niebawem wstaną też chłopy, wszak głód to dobry budzik).
Tak - bo na balkonie jest taki przemiły chłodek. Niestety balkon udostępniamy im tylko wtedy, gdy nas nie ma w domu, bo jak tu siedzieć przy otwartych oknach, kiedy na dworze minus 10 stopni?
Nie - bo w domu jest za ciepło. My i tak nie należymy do zmarzluchów i kaloryfery są albo zakręcone, albo odkręcone do połowy, ale mieszkanie w bloku ma tę wadę/zaletę, że grzeją nas sąsiedzi (i rury w łazience, których wyłączyć się nie da).
Tak - bo śnieg jest zabawny, co prawda Chwila go jeszcze nigdy w życiu nie widziała (ciągle nie odrosła jej sierść na brzuchu po sterylizacji), ale po zachowaniu chłopaków możemy uznać, że frety śnieg lubią. Tylko nie w nadmiarze. Po 15 minutach przedzierania się przez zaspy i rycia ryjkami w świeżym śniegu, maluchy domagają się brania na ręce, wkładania pod kurtkę i generalnie ogrzewania. Co prawda tegoroczne śniegowe harce w wykonaniu Zaraza i Momenta są nieco stonowane, co unaocznia nam, że zwierzaki już dorosły. Aż nie możemy się doczekać, jak zareaguje dziewczynka :)
Nie - bo rzadko zdarzają się nam spacery. Jak już wrócimy do domu, to naprawdę ciężko nam się zebrać, żeby opuścić ciepłe kąty i wyjść na ten mróz. Zwierzaki więc bawią się zwykle w domu (te max. 4 h ich dziennej aktywności).
W ogólnym rozrachunku - zima jest fajna!
***UPDATE***
Pierwszy zimowy spacer już za Chwilą. Najpierw nie wiedziała o co chodzi, potem zlękniona wychodziła tylko na sekundę z kontenerka, a w końcu brykała w najlepsze i chowała się pod śniegiem, więc było trochę stresu, żeby się gdzieś do jakiejś nory nie wpakowała śpiącemu krecikowi czy innej myszy.
2010-01-07
Fretki lubią zimę?
Nasze chyba nie bardzo. A przynajmniej nie tak, jak my to sobie wyobrażamy.
Na Sylwestra wybraliśmy się za miasto. Ledwo zjechaliśmy z autostrady, a zaczęły się zaspy i zamiecie. Zima, psze państwa!
Wyciągnięte na chwilę po podróży zwierzaki, hasały i próbowały robić podkopy. Coś im się chyba śnieg z piaskiem pomylił :) Ale ponieważ szliśmy na ognicho, uznaliśmy, że zostawimy je w klatce. Za to następnego dnia obiecaliśmy im spacer.
Taaa, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Primo, nasze fretki generalnie nie przepadają za spacerami w dzień. Secundo było zimno jak cholera, więc łapki im szybko marzły. Na szczęście udał się nam kompromis. Fretce wsadzonej pod kurtkę jest ciepło. A małe ciałko doskonale grzeje właściciela kurtki!
Na Sylwestra wybraliśmy się za miasto. Ledwo zjechaliśmy z autostrady, a zaczęły się zaspy i zamiecie. Zima, psze państwa!
Wyciągnięte na chwilę po podróży zwierzaki, hasały i próbowały robić podkopy. Coś im się chyba śnieg z piaskiem pomylił :) Ale ponieważ szliśmy na ognicho, uznaliśmy, że zostawimy je w klatce. Za to następnego dnia obiecaliśmy im spacer.
Taaa, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Primo, nasze fretki generalnie nie przepadają za spacerami w dzień. Secundo było zimno jak cholera, więc łapki im szybko marzły. Na szczęście udał się nam kompromis. Fretce wsadzonej pod kurtkę jest ciepło. A małe ciałko doskonale grzeje właściciela kurtki!
2009-10-15
Zima nadchodzi
Obserwacja przyrody ożywionej występującej w domu w ilości sztuk dwóch, pozwala nam utwierdzić się w przekonaniu, że to co widzimy za oknem, to rzeczywiście zwiastuny zimy. Futrzaki przesypiają jakieś 18-20h na dobę (przy normalnych 14-16h). Trudno je z daleka rozpoznać, bo Zaraz je jak nakręcony i obaj stają się małymi kulkami. Futro im zgęstniało, choć na całe szczęście letniego (odpukać!) nie bardzo gubiły, po prostu dorosło im trochę włosów.
Jeszcze żeby dały sobie spokój ze spacerami, ale nie, ok. godz. 19 stają na warcie przy drzwiach i hipnotyzują nas tymi swoimi koralikowymi oczętami. I jak tu się nie skusić. We Wrocku nie ma zimy, ani śniegu, jest przeraźliwie późna jesień z zacinającym deszczem i chłodem przedzierającym się do szpiku kości. Brrr...
Jeszcze żeby dały sobie spokój ze spacerami, ale nie, ok. godz. 19 stają na warcie przy drzwiach i hipnotyzują nas tymi swoimi koralikowymi oczętami. I jak tu się nie skusić. We Wrocku nie ma zimy, ani śniegu, jest przeraźliwie późna jesień z zacinającym deszczem i chłodem przedzierającym się do szpiku kości. Brrr...
2008-09-23
Zimnooo
Jeszcze nie tak dawno panowały upały nie do zniesienia, a tu nie wiadomo skąd nadpłynęło arktyczne powietrze i zamieniło miłe późne lato w nieprzyjemną wczesną zimę.
Nie żeby Zarazowi i Momentowi to przeszkadzało, bo to zwierzaki zimnolubne, ale nam przeszkadza i utrudnia życie.
Otwarty balkon - zwierzaki lubią, my - mniej. Bo jak tu siedzieć przy kompie mając po prawicy otwarte drzwi balkonowe? Ręce od razu drętwieją, w stopy zimno i trzeba wkładać na siebie warstwy ubrań. A te szaleją i obrażają się bardzo, kiedy drzwi są zamknięte i znowu robią podkop. Jeszcze zeszłorocznego nie zdążyliśmy zagipsować.
Wieczorne spacery - kolejny nasz ból. Bo skoro się już wtoczyliśmy do domu, zjedliśmy ciepły obiad, zasiedliśmy przy komputerach, to chcielibyśmy posiedzieć, wypić herbatę, pooglądać jakiś film i generalnie unikać kontaktu ze światem zewnętrznym. Ale maluchy jak tylko robi się szarawo (a przypominam, że robi się tak coraz wcześniej) stoją słupka przy drzwiach, szarpią za dermę, którą drzwi są wyłożone, ciągną nas za nogawki i skarpetki, i zmuszają do wyjścia na ciemną, zimną przestrzeń.
I żeby było jeszcze ciekawiej, kiedy wracają ze spaceru są tak milutko ciepłe i rozgrzane, że chciałoby się do nich przytulić. Taaa przytulić... do fretki... ciekawe... A potem idą spać. A my rozgrzewamy się na nowo.
Nie żeby Zarazowi i Momentowi to przeszkadzało, bo to zwierzaki zimnolubne, ale nam przeszkadza i utrudnia życie.
Otwarty balkon - zwierzaki lubią, my - mniej. Bo jak tu siedzieć przy kompie mając po prawicy otwarte drzwi balkonowe? Ręce od razu drętwieją, w stopy zimno i trzeba wkładać na siebie warstwy ubrań. A te szaleją i obrażają się bardzo, kiedy drzwi są zamknięte i znowu robią podkop. Jeszcze zeszłorocznego nie zdążyliśmy zagipsować.
Wieczorne spacery - kolejny nasz ból. Bo skoro się już wtoczyliśmy do domu, zjedliśmy ciepły obiad, zasiedliśmy przy komputerach, to chcielibyśmy posiedzieć, wypić herbatę, pooglądać jakiś film i generalnie unikać kontaktu ze światem zewnętrznym. Ale maluchy jak tylko robi się szarawo (a przypominam, że robi się tak coraz wcześniej) stoją słupka przy drzwiach, szarpią za dermę, którą drzwi są wyłożone, ciągną nas za nogawki i skarpetki, i zmuszają do wyjścia na ciemną, zimną przestrzeń.
I żeby było jeszcze ciekawiej, kiedy wracają ze spaceru są tak milutko ciepłe i rozgrzane, że chciałoby się do nich przytulić. Taaa przytulić... do fretki... ciekawe... A potem idą spać. A my rozgrzewamy się na nowo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

